Trzeci ćwierćfinałowy mecz między Alingsås HK a IFK Skövde przeszedł do historii jako jedno z najbardziej zaciętych i skąpych w bramki starć tej fazy rozgrywek. Gospodarze potrzebowali pełnych 50 minut, by wypracować sobie bezpieczniejszą przewagę nad rywalem.
Nieskuteczność obiema stronami
Alingsås dwukrotnie wypracowało sobie trzybramkową przewagę w początkowej fazie meczu, ale żadna z drużyn nie potrafiła rozwinąć skrzydeł w ataku. Skövde mocno odpowiedziało po przerwie – Jonas Samuelsson dwoma kolejnymi trafieniami doprowadził do wyniku 8:11 i dał gościom nadzieję na odwrócenie losów spotkania.
Mecz charakteryzowały długie okresy bez bramek. Po stronie Skövde ciężar odpowiedzialności wziął na siebie przede wszystkim Samuelsson, podczas gdy Alingsås operowało bardziej zespołowo. Największy wkład w grę gospodarzy mieli Samuel Lindberg na skrzydle oraz rozgrywający August Wiger.
Decydujące minuty
To właśnie Wiger w 52. minucie wyprowadził Alingsås na pierwszą czterobramkową przewagę – 18:14. Skövde stanęło przed widmem zakończenia sezonu i ruszyło do desperackiego ataku.
Samuelsson niemal doprowadził do wyrównania – przed ostatnią minutą było już tylko 18:17, a Alingsås miało piłkę i wzięło przerwę na żądanie. Gospodarze pod presją nie zdołali jednak oddać czystego rzutu w ciasno ustawionym ataku.
Sekundy decyzji
Skövde ruszyło po wyrównanie w ostatniej akcji meczu, ale czas się skończył, zanim rzut ze skrzydła Hermana Dyberga dotarł do siatki. Wybuchła radość w szeregach Alingsås, podczas gdy zawodnicy Skövde mieli sporo pretensji do sędziów.
Kiedy emocje opadły, jedno było pewne – Alingsås po raz pierwszy od siedmiu lat awansowało do półfinału.
Alingsås HK – IFK Skövde 18:17 (8:9)
Alingsås w półfinale po wygranej 3:1 w meczach
Źródło: handbollskanalen.se
